Dzieci potrzebują zasad tak samo jak potrzebują miłości, poczucia bezpieczeństwa, uwagi, akceptacji rodziców. Granice i zasady są niczym sygnalizacja świetlna na drodze, która pomaga się po niej bezpiecznie poruszać. Zasady dają dziecku poczucie stabilności i przewidywalności. Jasne reguły pomagają się odnaleźć, rozwijają odpowiedzialność, samokontrolę, uczą wzajemnego szacunku, zasad społecznych i konsekwencji. Brak zasad i granic może prowadzić do poczucia zagubienia, frustracji, chaosu i lęku.
Sposób w jaki ustalamy i przekazujemy zasady i granice powinien być dopasowany do wieku dziecka. Małe dzieci potrzebują prostych reguł, starsze wyjaśnienia, rozmowy, uświadomienia konsekwencji.
Przykład – dbałość o porządek w pokoju dziecka.
Maluchowi możemy powiedzieć, że zabawki, tak jak ludzie mają swoje domki i po zabawie każda powinna iść spać do swojego domku. Możemy wprowadzić element zabawy – zobaczymy które z nas szybciej schowa zabawki do pudełka. Starszemu dziecku, które już zaczyna rozumieć przyczyny i skutki możemy powiedzieć, że sprzątanie pokoju jest ważne, bo dzięki temu każda rzecz ma swoje miejsce, łatwiej jest później coś znaleźć, a gdy sprawnie posprząta pokój, będzie mieć więcej czasu na jakąś wspólną aktywność np. zagranie w planszówkę, obejrzenie filmu. Nastolatka dążącego do autonomii warto potraktować bardziej po partnersku i wspomnieć, że jego pokój jest jego własną przestrzenią, ale dzięki dbaniu o porządek w tej przestrzeni okazuje szacunek innym domownikom, dba o to, żeby wszyscy dobrze czuli się w domu (tak możemy powiedzieć, gdy nastolatek nam mówi, że jemu bałagan w pokoju nie przeszkadza i najlepiej odnajduje się w chaosie).
Warto starsze dzieci zapraszać do rozmowy o zasadach – zwłaszcza tych dotyczących organizacji życia domowego, obowiązków domowych. Wspólnie można się zastanowić i ustalić co zrobić, żeby wszystkim było łatwiej osiągnąć jakiś cel w zgodzie z zasadami, np. jak sprawiedliwie podzielić obowiązki domowe, co zrobić, aby udawało się sprawniej wstawać i przygotowywać się do wyjścia z domu rano. Kiedy dzieci czują, że ich głosy są wysłuchane, łatwiej akceptują wspólne ustalenia i się ich trzymają.
Warto reguły i zasady formułować w sposób zrozumiały dla dziecka i pozytywny, z podkreśleniem tego, co dziecku wolno, a nie czego nie wolno. Kiedy dziecko stale słyszy „nie” – nie krzycz, nie skacz po łóżku, nie ruszaj czajnika, nie obrażaj koleżanki, to wzmaga frustrację. Lepiej powiedzieć: mówimy do siebie spokojnie, skaczemy na placu zabaw, a na łóżku leżymy, czajnik włączamy tylko z mamą i tatą, mówimy do koleżanki po imieniu.
Wczoraj w jednym z komentarzy pojawiło się określenie "wzory oczekiwanych zachowań", które bardzo mi się spodobało. A więc zamiast zakazów, lepiej zastosować takie wzory. Posłużę się przykładem z wczorajszego komentarza: " Dbam o własne zdrowie - myję ręce:. zamiast nakazu: " Umyj ręce przed jedzeniem".
Ciągłe zakazy i ograniczenia sprawiają, że dziecko ma poczucie, że nic mu nie wolno. W efekcie może pojawić się bunt, złość, sprzeciw na każdym kroku, dziecko zacznie ignorować zakazy. Może też pojawić się wycofanie, bierność, lęk, poczucie niezrozumienia.
Aby zasady zadziałały, rodzice muszą konsekwentnie się ich trzymać. Ważną rzeczą jest spójność między rodzicami co do obowiązujących zasad. Jeśli tej spójności nie ma i na to samo zachowanie jeden rodzic pozwala, a drugi zabrania, to dziecko jest zagubione, traci orientację i zamiast współpracować, uczy się manipulować tą sytuacją i wykorzystywać ją, aby coś uzyskać dla siebie.
Dzieci testują granice. Wygląda to tak, jakby chciały się upewnić, czy mogą zaufać rodzicowi w tym, że wie on na pewno co jest dla nich dobre. Warto wtedy zachować spokój i nie wdawać się w emocjonalną przepychankę. Jest to dla dziecka sygnałem, że nawet gdy ono się złości, okazuje niezadowolenie, to rodzic panuje nad tą sytuacją. Dobrze się sprawdza pokazanie dziecku, że pozostaniemy konsekwentni, ale rozumiemy jego emocje: rozumiem, że ci przykro, bo chciałeś się jeszcze pobawić, ale jutro musimy rano wstać, więc pora spać.
W skutecznym egzekwowaniu zasad pomaga docenianie wysiłków dziecka. Działają one niczym pozytywne wzmocnienia. Warto zauważyć i docenić, gdy dziecko stara się przestrzegać zasad.
Kolejnym punktem na drodze do egzekwowania zasad są konsekwencje – dziecko nie chce założyć czapki, więc nie wyjdzie na plac zabaw, bo jest zimno, zepsuło czyjąś zabawkę, musi ją odkupić ze swojego kieszonkowego. Czasem czytam w komentarzach dyskusje, że konsekwencje nie zawsze da się zastosować, bo jeśli dziecko nie chce myć zębów, to w konsekwencji będzie mieć próchnicę, a do tego mądry rodzic nie może dopuścić. Oczywiście, że nie może, bo nie chodzi o takie konsekwencje, które godziłyby w dobro dziecka. To rodzic jest kreatorem sytuacji wychowawczej. Dziecko nie chce umyć zębów – nie będzie miało czasu na obejrzenie bajki na dobranoc, bo trzeba będzie już iść spać.
Konsekwencje muszą być proporcjonalne do tego co dziecko robi i zrozumiałe, jasne dla niego.
Oprócz bycia rodzicem konsekwentnym, trzeba być też elastycznym. Czas płynie, dzieci rosną, życie się zmienia i zasady również mogą się zmienić. Warto wówczas porozmawiać wspólnie i wyjaśnić dlaczego coś się zmieniło, np. rodzic ma inne godziny pracy itp.
To naturalne, że popełniamy czasem błędy wychowawcze, że jesteśmy nieidealni, czasem nam coś nie wychodzi. Warto o błędach pamiętać, aby wyciągać z nich wnioski, ale nie warto rozpamiętywać i żyć w poczuciu winy, że coś zawaliliśmy jako rodzice. Dobra relacja z dzieckiem nie opiera się na perfekcji, ale na miłości, cierpliwości i gotowości do wysłuchania, rozmawiania.
#rodzicielstwo #wychowaniedzieci #świadomyrodzic #psychologiadziecka #relacjewrodzinie #byćrodzicem #zasadywdzieciństwie #mądregranice #konsekwencja #emocjedziecka #zrozumiedziecko
AUTOR ARTYKUŁU : Mariola Rytel - Psycholog Pedagog specjalna